
Wojciech Pisarek
484 posts











Jak szpiegować Rosjan z kanapy? Internet, satelity, cierpliwość i ludzie, którzy wiedzą, gdzie patrzeć. Razem z @Maciej_Korowaj i @HartreeFock z @tochnyi sprawdzamy, co Rosjanie knują w Królewcu. Reportaż @RaportSpecjalny pt. "Twierdza Królewiec", niedziela 20:15 w @tvp_info




Mafia 🇷🇺 była większościowym udziałowcem giełdy Zonda. Udziały kupiła za kilkadz. mln €. Nie sołncewska, a tambowska. To wstrząsająca informacja, bo znaczy, że wszystkim sterowały służby 🇷🇺. Polecam tekst @czuchnowskiw w GW i komentarz @Anna_Mierzynska facebook.com/share/p/191GT7…







„Łucznik” na zakręcie: czyli dlaczego MSBS Grot nie podbił świata tak jak czeski Bren. Choć karabinek Grot jest dumą polskiej zbrojeniówki, zakład stoi przed trudnym wyzwaniem. Z jednej strony, w 2025 roku Łucznik osiągnął rekordowe moce produkcyjne (ponad 80 tys. sztuk broni rocznie), a sam karabinek Grot w najnowszych wersjach A2 i A3 to dojrzała, modułowa i chwalona przez żołnierzy konstrukcja. Z drugiej strony, w kwietniu 2026 roku fabryka stanęła przed widmem luki zamówień i potencjalnych zwolnień blisko 160 osób. Media i lokalni promotorzy marki rozpisują się jak to SAFE zamkną szansę na rozwój zakładu i to podcina skrzydła symbolowi naszej zbrojeniówki. Tylko niech mi oni odpowiedzą: jak to możliwe, że mając dobry produkt, zakład "sam z siebie" wpada w kryzys, podczas gdy czeski "Bren" święci triumfy na ponad 20 rynkach? Porównanie z sukcesem czeskiego odpowiednika ( pamiętajmy, że Bren powstawał w podobnym okresie jak "Grot") pokazuje, że problemy Radomia to nie tylko kwestie techniczne, ale przede wszystkim lata strategicznych zaniedbań zarządczych. 1. Pułapka jednego klienta. Największym błędem kolejnych zarządów, niezależnie od opcji politycznej (PiS czy KO), było całkowite uzależnienie fabryki od polskiego MON. Całą swoją moc przerobową Łucznik dedykował potrzebom Wojska Polskiego. Eksport traktowano jako dodatek. Efekt? Gdy MON spowalnia (procedury, opóźnienia A3, polityczne spory wokół funduszy unijnych jak SAFE), fabryka wpada w kryzys ciągłości produkcji. To klasyczny polski problem zbrojeniówki – brak dywersyfikacji. 2. Czeska lekcja agresywnego eksportu. W przeciwieństwie do polskiego giganta, czeska CZ od początku budowała model biznesowy oparty na globalnej sprzedaży, traktując rodzimą armię jedynie jako prestiżową referencję, a nie jedyne źródło utrzymania. Grupa Colt CZ pokazała, jak gra się w globalnej lidze. Ich karabinek Bren 2, choć konstrukcyjnie zbliżony wiekiem do Grota, odniósł spektakularne sukcesy: od dostaw dla elitarnej francuskiej jednostki GIGN, przez Portugalię i Rumunię, aż po Polskę, gdzie zakupiła go Straż Graniczna. Czesi nie czekali na gwarancje od własnego rządu – aktywnie jeździli po świecie, oferując to, czego Łucznik unikał: agresywny transfer technologii. Podczas gdy czeski Bren 2 i najnowszy Bren 3 odnoszą sukcesy od Rumunii po Amerykę, Łucznik rzadko stawał do walki w dużych, otwartych przetargach europejskich. Przyczyną była mała elastyczność zarządcza – brak gotowości do oferowania transferu technologii czy lokalnej produkcji, co jest dziś standardem (np. w Rumunii, która postawiła na współpracę z Berettą i Czechami). Radom często „nie miał mocy” na eksport, bo priorytetem było nasycenie krajowych jednostek, co zamknęło drogę do budowy pozycji globalnej. Brak szerszej wizji dla rozwoju zakładu wyraźnie jest tu widoczny. 3. Marketing w cieniu polityki i wady wieku dziecięcego. Karabinek Grot, jak każda nowa konstrukcja, przechodził przez tzw. choroby wieku dziecięcego (problemy z regulatorami gazowymi czy korozją w wersjach A0 i A1). Choć wady te w nowszych wersjach (A2 i A3) wyeliminowano, zarząd nie zdołał skutecznie zarządzać kryzysem wizerunkowym. W Polsce Grot stał się orężem w walce politycznej, co na arenie międzynarodowej było sygnałem ostrzegawczym dla potencjalnych nabywców. Czesi w podobnej sytuacji z modelem Bren 1 błyskawicznie wprowadzili poprawionego Brena 2 i odcięli się od problemów, skupiając się na agresywnym marketingu. Sukces Brena 2 w elitarnej francuskiej jednostce GIGN był majstersztykiem PR-owym, którego Radomiowi zabrakło. 4. Lekcja z Ukrainy: Niewykorzystana szansa? Wojna na Ukrainie stała się najlepszym poligonem doświadczalnym dla Grota. Choć broń zyskała tam dobre opinie, polska dyplomacja zbrojeniowa i zarząd Łucznika nie przekuli tego sukcesu w spektakularne kontrakty komercyjne na zachodzie. Czesi, przejmując legendarną markę Colt, zyskali potężne narzędzie lobbingowe w USA i na całym świecie, podczas gdy Łucznik pozostał zakładem lokalnym, silnie osadzonym w strukturach państwowej PGZ, co ogranicza szybkość podejmowania decyzji biznesowych. Czesi już w 2024 roku zaoferowali Ukrainie licencję na montaż i pełną lokalizację produkcji Brena. To był „game changer” – Ukraińcy wybrali czeską broń, bo dała im niezależność produkcyjną, na co polskie struktury PGZ, dbające o „100% polskości” produktu, nie chciały się zgodzić. Czesi budowali markę Bren konsekwentnie – feedback z Ukrainy pomógł im w rozwoju Bren 3. Łucznik skupiał się głównie na MON i „polskości”, co w globalnej ostrej konkurencji (HK416, Sig MCX, FN SCAR) nie wystarcza. Strukturalne ograniczenia PGZ to państwowy konglomerat z politycznymi wpływami – to spowalnia decyzje. Colt CZ to duża, międzynarodowa grupa z doświadczeniem (w tym Colt USA). Mają pomysły i elastyczność 5. Co dalej Obecne problemy Łucznika to wynik splotu pechowych zdarzeń: wad wczesnych wersji broni z pasywną strategią zarządczą. Lekcja z sukcesu Brena jest jasna: na współczesnym rynku zbrojeniowym nie wygrywa ten, kto ma „najbardziej suwerenny” karabinek, ale ten, kto potrafi zaoferować partnerstwo, licencję i sprawny lobbing. Jeśli nowa strategia Łucznika na lata 2026–2035 nie postawi na odważny eksport kosztem sztywnego trzymania się wyłącznie zamówień z MON, fabryka co kilka lat będzie wpadać w te same turbulencje. Uzależnienie od MON, upolitycznienie produktu i brak agresywnej ekspansji na rynki takie jak rumuński sprawiły, że Grot – mimo bycia solidnym produktem w obecnej wersji – wciąż przegrywa walkę o światowe arsenały z bardziej elastyczną konkurencją z Czech. Teraz Łucznik próbuje nadrabiać opóźnienia - strategia 2026–2035 zakłada intensyfikację eksportu, USA cywilny i dywersyfikację. Jeśli nie pójdzie w kierunku czeskiego modelu (więcej offsetów, aktywna dyplomacja zbrojeniowa, mniej sztywnego „wszystko musi być 100% polskie”), to nawet najlepszy Grot będzie głównie uzbrajał polskie wojsko… a fabryka co kilka lat będzie wpadać w „lukę zamówień. Lekcja z Brena jest jasna: sukces nowego karabinka to nie tylko dobry produkt, ale przede wszystkim odważna, pro-eksportowa strategia zarządu i wsparcie państwa. I na koniec moje własne, ale chyba znamienne doświadczenie z Łucznikiem. Sam jestem fanem polskiej broni w tym i Grota. Jako rezerwista i strzelec sam chciałem mieć swojego. W 2024 roku szukałem egzemplarza dla siebie, wtedy jednak ich deficyt na rynku cywilnym skutecznie mi to uniemożliwił. Skontaktowałem się nawet ze działem sprzedaży "Łucznika" z pytaniem jak i kiedy planowana jest ich dostępność. Wtedy otrzymałem grzeczną aczkolwiek wiele mówiącą odpowiedź, że rynek cywilny nie liczy się dla Zakładu i jest to dla nich margines. cc: @KapitanLisowski @MarekMeissner @Bechatka @patrycjuszwyzga @nowakmichal11 @Maciej_Korowaj @WypartowiczBa @Krystian_Pogr









@goltarr @magdasobkowiak Ja nie rozumiem po co takie wypowiedzi. Można odnieść wrażenie, że MON i całe państwo to bankrut i żeby kupić sprzęt dla wojska potrzebujemy pożyczki.





















